RSS
 

Pierwsze zmiany.

03 lut

Systematycznie ćwiczę już tydzień, wydawać by się mogło, że to niezbyt wiele, ale ja dostrzegam już namacalne efekty mojej przemiany ( a może tak mi się tylko wydaje?).

Postanowiłam się nie mierzyć, nie ważyć, a postawić na wizualny aspekt mojej metamorfozy. Zmiany jakie zauważyłam dotyczą najbardziej moich pośladków, na które kładę dość duży nacisk. Dotrwałam do 14. dnia wyzwania z przysiadami, co oznacza, że w dniu dzisiejszym wykonałam ich już aż 135;) Jakbym jeszcze miesiąc temu miała pomyśleć o tym, że pewnego dnia zrobię więcej niż 10 przysiadów, to chyba sama bym się wyśmiała:) a teraz… no proszę:) Pupa ładnie się ujędrniła, delikatnie podniosła, a przede wszystkim pomaleńku pozbywam się skórki pomarańczowej! To dla mnie wielki sukces.

Niestety, na tym zakończyłabym to co zaliczam do sukcesów, póki co brzuch mimo intensywnych ćwiczeń postanowił całkiem zignorować me starania, najwidoczniej zazdrosny o podziw nad pośladkami:) No cóż, nie poddaję się i walczę dalej, chociaż sama przyznam, że jest mi coraz ciężej. Może brakuje mi ociupiny wsparcia.

Co do diety – jem co chcę, unikając jednak słodyczy szerokim łukiem. Piję dużo, jem kiedy jestem głodna i staram się nie podjadać:) Dieta w połączeniu z tak intensywnymi ćwiczeniami, w moim wykonaniu nie jest chyba możliwa:)

I chociaż wstydzę się niemiłosiernie, chcę pokazać Wam jak sprawa przedstawia się na dzisiaj, by mieć porównanie za jakiś czas:)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

2. dzień zmian.

27 sty

Tak, od 2. dni staram się jeść mniej, zwracać uwagę na to co jem i kiedy jem, a dodatkowo rozpoczęłam ćwiczenia. Postanowiłam sobie, że codziennie wykonywać będę:

-ABS , ćwiczenia brzucha i pośladki z Mel B.

- ćwiczenia na talię z Tiffany  ( dzisiaj odpuściłam przez zakwasy boczków ;D)

Dodatkowo od 7 dni wykonuję wyzwanie z przysiadami ( dzisiaj przyszło mi zrobić 80 przysiadów) i codziennie wykonuję 100 brzuszków ( dodatkowo).

I teraz, uwaga uwaga! przysiady działają! Już po 4 dniu moja pupa stała się jędrniejsza, zaokrąglając się!

ale nie spoczywam na laurach, biorę się dalej do pracy nad sobą;d

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zmiana strategii.

23 sty

Tak, nadszedł czas spojrzeć prawdzie w oczy -jest źle.

Podczas wykonywania wczorajszych ćwiczeń nastał kryzys, a może nie tyle on, co dobijające poczucie bezsilności. Normalnie wykonuję 100 brzuszków dziennie, ot tak, by poczuć się dobrze ( pewnego razu w złości na mojego ukochanego jednorazowo wykonałam ich 400.) ale tym razem wcale tak nie było. Już po 31 brzuszku odezwało się moje serce, z którym miewam dokuczliwe problemy. Po godzinie płaczu i zwijania się z bólu, postanowiłam odpocząć.

Niestety, ponieważ bestia ze mnie uparta już następnego dnia postanowiłam sprawdzić, czy dalej jest ze mną coś nie tak. Przeszłam do ćwiczeń mniej inwazyjnych, głupich skłonów, skrętoskłonów i tym podobnych. Nie dałam rady, znów pojawiło się kołatanie serca – nie było sensu przesadzać, po prostu bałam się o swój stan.

Moja bezmięsna dieta znacznie osłabiła mój organizm, dopiero po roku widzę spustoszenie, którego plony zbieram właśnie teraz. Nie jem mięsa, ograniczam posiłki, a dodatkowo żyję bez cukru – logiczne, że dobrze być nie może.

Zalecono mi uzupełnić cukier i witaminy, nie bawić się w diety, a ze względu na serce- nie ćwiczyć.

Muszę obrać nową strategię, mam nadzieję, że niebawem będę mogła powrócić do ćwiczeń. Jutro mój tata obchodzi swoje urodziny, te pierwsze ( w przeciągu roku obchodzi je dwa razy, ponieważ przeszedł przeszczep serca) dlatego planuję odpocząć, cieszyć się z życia i zjeść kawałek przepysznego tortu za jego zdrówko.

dam sobie radę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Miało być pięknie, a jest tak jak zawsze…

20 sty

Moją dietę szlag jasny trafił, w sumie nic dziwnego – jest dokładnie tak jak zawsze.

Zważywszy na to, iż  moja miłość przyjechała do mnie na kilka dni nie mogło obejść się bez większych porcji jedzenia, kilku mniej zdrowych składników no i rzecz jasna czekolady. Tak, przez pierwsze dwa dni świetnie dawałam sobie radę, mimo że nie jadłam niezdrowo, to niestety jadłam więcej ( dokładnie tak jak dzisiaj). Nie uległam nawet urokowi serniczka zrobionego przez moją mamę, który prezentował się naprawdę pysznie, i zapewne tak też smakował. Cukier po prostu dla mnie istniał. Niestety, ostatniego dnia moja dawna kochanka, jaką niewątpliwie jest czekolada, przemówiła do mnie, a ja? A ja jak ta głupia poddałam się bez walki.

Co gorsza, nic nie ćwiczyłam. Po ostatnich stu brzuszkach zakwasy doskwierały mi dokuczliwie przez wszystkie te dni.

Dzisiaj miałam zacząć od początku, ale  znów wszystko zaprzepaściłam i zjadłam jednego naleśnika z czekoladą.

Moje słabości mnie przerażają.

 

I jak mam osiągnąć wymarzony cel, skoro jestem tak słaba?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dzień nr.2.

15 sty

To dopiero drugi dzień, a ja czuję się dokładnie tak, jak gdybym była na tej cholernej diecie już całe pół roku. Z doświadczenia wiem, że pierwsze dni nie należą do najlepszych, ale chyba nigdy przedtem nie było aż tak źle. Fakt, od niespełna roku nie spożywam mięsa ( nie licząc ryb) a jest to moja pierwsza dieta przeprowadzana w tych nowych dla mnie okolicznościach. No cóż, najwidoczniej przejdzie mi jakoś przetrwać te pierwsze dni i dopiero stopniowo dodawać do tego ćwiczenia, które zamierzałam wykonywać od dnia dzisiejszego. Wsłuchując się we własny organizm, na chwilę dzisiejszą wiem, ze nie podołałabym temu wyzwaniu. Na szczęście nie dręczą mnie wyrzuty sumienia, jakobym cały dzień zalegała przed telewizorem z pilotem w dłoni. Od samego ranka wprowadzałam w życie nowe zasady i zamiast wygodnego sposobu jakim niewątpliwie jest dotransportowanie leniwego tyłka do sklepu, postanowiłam udać się tam pieszo, zaliczając przy tym zdrowy spacer. Nie zniechęcił mnie nawet uparcie sypiący mi w twarz śnieg, a to już naprawdę duży postęp. Po przejściu ok.3 km czuję się spokojnie, a dodając do tego intensywne skłony, przysiady i inne wygibasy jakie zaliczyłam podczas sprzątania domu mogę stwierdzić, że nie jest najgorzej.

Cieszy mnie również fakt, iż nie zjadłam dzisiaj najwięcej – chociaż na widok jedzenia podobno pochłaniam je w sekundę, na co sama nie zwróciłam wcześniej uwagi.

śniadanie: jogurt naturalny z cynamonem + kromka chleba razowego z pasztetem z łososia ( nowy wynalazek, który niesamowicie przypadł mi do gustu)

Obiad: sałatka warzywna z sałaty lodowej, pomidorów, cebuli i sosu czosnkowego na bazie jogurtu naturalnego + dwie pełnoziarniste bułki.

kolacja:  jabłko.

 

Oby tak dalej, a być może gdy dołączę do tego ćwiczenia wszystko powoli zacznie się udawać.

____________________

Aktualizacja: Jednak dałam radę zrobić chociaż te 100 brzuszków.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wielkie plany.

12 sty

Moim odwiecznym problemem, jak to już jest w przypadku większości kobiet, był problem z moją wagą.  Problem ten trwa niestety do dzisiaj, mimo iż  w całym moim życiu udało mi się stracić ok. 20 kg.

Moje nadprogramowe kilogramy nie są jedynie moim wyimaginowanym problemem, naprawdę istnieją  i są całkowicie namacalne – na moje nieszczęście! Dlatego też korzystając z nagłego przypływu samozaparcia postanowiłam zacząć swoją dietę, chociaż wydaje mi się, że próbowałam już wszystkiego. Przechodziłam przez wszelakie diety, często te bardzo restrykcyjne, niemądre i całkowicie bezskuteczne. Dla własnego dobra już prawie rok nie spożywam mięsa, chociaż nie zauważyłam jakiegokolwiek ubytku tłuszczyku. Tak więc do walki!

Postanowiłam:

-  w dalszym ciągu nie spożywać produktów mięsnych.

- żywić się zdrowo i regularnie

- spożywać niewielkie porcje jedzenia

- dobrze się nawadniać

- ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

 

Oby tym razem się udało.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii